Klub Border Collie

Grupa miłośników border collie podjęła próbę stworzenia klubu rasy pod egidą ZKwP.
Osoby chętne do przystąpienia mogą TUTAJ pobrać deklarację do przystąpienia do klubu.

Deklaracje można wysłać pod adres:

Maria Kanda
ul. Krotoszyńska 27/7
51-009 Wrocław

Szczegółowe informacje oraz dyskusja na FB>>

DSC09480

Do pasienia trudno się przygotować. Nawet jeśli pilny przewodnik przeczyta wiele praktycznych artykułów (których niestety w języku polskim jest niewiele) przed pierwszą sesją, to złożoność sytuacji jest na początku tak przytłaczająca, że i tak wszystko kompletnie wyleci z głowy wobec natłoku wydarzeń. Mimo to, warto w miarę możliwości przygotować się teoretycznie, warto też porozmawiać z kimś kto jest zaznajomiony z praca pasterską. Nawet jeśli wszystko wyleci z głowy na widok owiec, zamieszania i psa, którego w ogóle nie rozpoznajemy, to ta wiedza teoretyczna pomoże ogarnąć sytuację prędzej, a to co mówi szkoleniowiec dotrze do nas poprzez nawał wrażeń trochę wcześniej.


Na początku pracy z psem, niezastąpionym może się okazać notatnik pasterski, w którym można zapisywać uwagi instruktora i własne obserwacje, sprawy do przećwiczenia później, elementy na których należy się w danym momencie skupić. Bardzo pomocne jest chronologiczne zapisywanie co w danym momencie pies robi dobrze. Czasami jest tak, że jakiś problem zupełnie przesłania na obraz postępów psa, i wówczas takie zapiski są pomocne w uzyskaniu właściwej perspektywy.
 
Druga rzecz to obserwacja pracy kogoś innego. Oglądanie zaawansowanych zespołów ludzko-psich pozwoli nam wyznaczyć sobie kurs na przyszłość i wprowadzi nas w zachwycający świat pasterstwa. Natomiast obserwowanie kogoś zbliżonego poziomem, pokaże jak należy (lub nie) pracować z psem i z owcami. Warto słuchać tego, co mówi osoba szkoląca do innych uczestników: pasterze są zazwyczaj namiętnymi gadułami i w ten sposób można się wiele więcej dowiedzieć, niż tylko z omówienia własnej pracy.


Jedno z anglojęzycznych źródeł o pasterstwie dla początkujących pasterzy po nazwą „Little Hats” wzięło z typowym pasterskim poczuciem humoru za swoje motto następujące zdanie: „Gdzie zwykłe upokorzenie po prostu nie wystarczy.” Poczucie wstydu, „wtopy” i innych niemiłych wrażeń na początku pasienia jest dosyć powszechne. Są to emocje nieco inne od zwykłej tremy, jaką każdy początkujący w danej dyscyplinie przeżywa. Nierzadko częścią początków pasterstwa jest frustracja, ciągłe tłumaczenie się ze swoich błędów, a nawet płacz i łzy. Czasem przewodnik wpada w złość. Czasem potem tego żałuje.


Te emocje i reakcje są naturalne z pewnego bardzo istotnego względu, specyficznego dla pasterstwa: nie da się nauczyć pasienia w sposób w jaki uczy się większości innych rzeczy, a mianowicie poprzez podzielenie zadania na tak małe kawałki, gdzie stopniowo, na każdym etapie zarówno pies jak i przewodnik rozumieją cel zadania, odnoszą sukces i są w stanie ogarnąć sytuację szkoleniową ciałem umysłem i przejść do następnego punktu.


Na przykład obserwując zajęcia z agility dla początkujących, można zobaczyć następującą sytuację: trenerka ustawa dwa słupki, a pomiędzy nimi kładzie kolorowy kijek na trawie. Pies ma zrobić siad z jednej strony, przewodnik ma stanąć zaraz po drugiej, po czym woła psa, pies przybiega do przewodnika przez leżąca hopkę. I udało sie! Super! Przewodnik nagradza psa, po czym ćwiczy następny zespół z równie satysfakcjonującym zakończeniem zarówno dla psiej jak i ludzkiej części zespołu. I tak właśnie jest zazwyczaj w szkoleniu i w nauczaniu w ogóle – zadanie rozbijane jest na tak małe etapy, aby uczący się mógł na każdym etapie odnieść sukces i jednocześnie, aby każdy etap miał sens i prowadził do celu, gdzie wszystkie elementy połączą się w całość. Jest to fundament metodyki nauczania niemal w każdej dyscyplinie, od malarstwa po wyższą matematykę.


Natomiast w szkoleniu pasterskim tego fundamentu nie ma. Dużo się mówi o tym, że pies musi odnieść sukces, co jest oczywiście konieczne, ale przewodnik też potrzebuje sukcesu, a niestety tego na początku nie będzie, dlatego, że w pasieniu nie da się podzielić szkolenia na tak małe etapy, aby przewodnik mógł ćwiczyć z jakimkolwiek komfortem i poczuciem satysfakcji. Do tego jeszcze dochodzi pies, który jeszcze przed chwilą robił ćwiczenia z posłuszeństwa pod linijkę, a teraz nagle zamienił się w wilka i zdaje się nas kompletnie ignorować.


Trzeba wówczas pamiętać, że pies jest w dużo bardziej napiętej sytuacji od nas i „robi co może”, i że my jesteśmy w środku chaosu, którego nie da się uniknąć. Świadomość tego należy wykorzystać to do zachowania spokoju i wyciszenia w czasie pierwszych (i wszystkich następnych) treningów, gdzie przecież i nauczyciel i wszyscy inni trenujący doskonale rozumieją męki początkującego, potykającego się pasterza. cd Część II

 

"""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""

Artykuły o pasterstwie

Zapraszamy do podawania linków do Waszych blogów. Jeśli masz ciekawy artykuł, historię, którą chciałbyś/chciałbyś się podzielić bezpośrednio na łamach strony zapraszamy  do kontaktu! 

Maja Wagner-Nawrocka (Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.) 

 

 

Gościmy:

Odwiedza nas 15 gości oraz 0 użytkowników.

Zaloguj