buty

Na szkoleniu bardzo ważny jest wygodny ubiór. Na początku zawsze warto mieć na sobie długie spodnie (bez względu na pogodę) oraz solidne buty z twardym noskiem. Długie spodnie są po to, żeby w razie nagłego ‘spotkania’ z owcą kontakt ten co najwyżej skończył się siniakiem a nie zdarciem skóry. Przejechanie rogiem po gołej skórze zazwyczaj kończy się dużo gorszym uszkodzeniem, niż gdy mamy ochronę z jakieś tkaniny. Na letnie upały lekkie przewiewne spodnie z bawełny są najlepsze.


Na pasterskich filmach instruktażowych jak i relacjach z zawodów bardzo często widać zawodników w kaloszach. Jest to dosyć dobry rodzaj obuwia, ale trzeba pamiętać, że zaawansowani zawodnicy stosunkowo mało chodzą w czasie zawodów, podczas gdy na początku szkolenia przewodnik musi i chodzić i biegać bardzo dużo, na dodatek przez większość czasu robi to do tyłu i kalosze nie zawsze nadają się do takiego pasterskiego trekkingu, i nie chronią przed depczącymi kopytami owiec. Ponadto plastikowe kalosze latem robią się bardzo gorące.

Buty trekkingowe przydadzą się potem na egzamin FCI HWT oraz na zawody w klasie pierwszej FCI gdzie nie ma prowadzenia poprzecznego, natomiast przewodnik idzie, szybkim tempem (często pod górkę) razem ze stadem. Takie buty dają też dodatkowe bezpieczeństwo gdyż pomagają utrzymać równowagę (i znowu trzeba wspomnieć o chodzeniu tyłem po nierównym terenie).

Dodatkowo przydatna jest tez czapka z daszkiem, dobra na słońce i deszcz. Chroni ona nie tylko głowę ale przede wszystkim oczy, które męczą się patrzeniem na rozpalone słońcem łąki.

Zawsze warto mieć przy sobie solidne ubranie przeciwdeszczowe gdyż rzadko przerywa się trening tylko dlatego, że leje się z nieba. Często nawet śnieg i wichura nie są w stanie zniechęcić ćwiczących, którzy przejechali wiele kilometrów by móc poćwiczyć pod okiem szkoleniowca. Na treningi zimowe dobre są spodnie narciarskie, lub inne spodnie nieprzemakalne, sprawdzone są też kombinezony narciarskie (które można kupić w sklepach z używaną odzieżą za grosze). Przede wszystkim bierzemy ubranie, o które nie będziemy się bać, że się pobrudzi czy zniszczy, bo na pewno się brudzi i zniszczy.

Każdy pasterz ma kijek pasterski, który na początku może być w formie zmodyfikowanej, aby oddziaływał na psa. Docelowo kijek pasterski służy do podpierania się, aby nie upaść z wrażenia kiedy nasz pies zacznie robić piękne outruny.

A już tak bardziej na poważnie to kijek jest pomocny do blokowania ucieczki owcom przy koszarze, nie bezpośrednio, gdyż owiec na zawodach nie wolno dotknąć, ale poprzez skalkulowane machanie bądź wyciągnięcie kijka w jakimś kierunku. Kijek jest tez bardzo pomocny przy rozdzieleniu. Na początku kijek często jest stosowany jako narzędzie do wywierania presji na psie, stąd czasem przywiązuje się do niego szeleszcząca torebkę plastikową czy butelkę. Należy jednak pamiętać o docelowym przeznaczeniu kijka (np. oczekiwanie, ze pies ruszy szybko w naszym kierunku po uderzeniu kijkiem o ziemie w czasie rozdzielenie), bo jeżeli za bardzo nauczymy psa , że kijek to coś czego trzeba się bać, bo przewodnik nim macha jak coś jest źle, to możemy mieć problem kiedy będziemy potrzebować go użyć wobec owiec.

Gwizdek pasterski jest ważnym elementem, który w późniejszej fazie nauki pasienia jest absolutnie niezbędny, więc na początku zupełnie jest niepotrzebny, ale warto go kupić jak najwcześniej i od razu zacząć ćwiczyć. W pasieniu nic nie jest łatwe i gwizdanie nie jest wyjątkiem. Gwizdać uczymy się bez obecności psa.


Kamera wideo nie jest sprzętem kojarzącym się z pasterstwem, ale jest to bardzo ważna pomoc dydaktyczna w uczeniu się wielu umiejętności. Nagrywanie się jest bardzo powszechnym narzędziem szkoleniowym w uczeniu umiejętności związanych z interakcją, np. w czasie praktyk dla szkolących się nauczycieli. W pasieniu waga naszej pozycji, tonu głosu, mowy ciała, naszych reakcji na konfigurację dynamicznie zmieniającej się konfiguracji pasterskiej jest oczywista, a oglądanie siebie w akcji może być źródłem wielu interesujących wrażeń i ważnych odkryć i wniosków.

Nagrywanie własnej pracy pomdarinka kopieaga w rozwinięciu samoświadomości pasterskiej. Bardzo często mówimy za cicho lub za głośno, dajemy sprzeczne lub błędne sygnały psu, oceniamy psa zbyt surowo, zbyt łagodnie, czy tez pozwalamy psu na niewykonywanie komend. A nagranie może nam uświadomić dany błąd. Już nie mówiąc, że pracując "z kamera wśród zwierząt" istnieje prawdopodobieństwo, że ktoś uwieczni jakieś nasze nagłe spotkanie z ziemią i będziemy mieli sympatyczną pamiątkę.

Oczywiście elementem absolutnie koniecznym wyposażenia każdego pasterza jest dobry humor. Bez nie go nawet nie wychodź z domu.

Gościmy:

Odwiedza nas 103 gości oraz 0 użytkowników.

Zaloguj