DSC09480

Do pasienia trudno się przygotować. Nawet jeśli pilny przewodnik przeczyta wiele praktycznych artykułów (których niestety w języku polskim jest niewiele) przed pierwszą sesją, to złożoność sytuacji jest na początku tak przytłaczająca, że i tak wszystko kompletnie wyleci z głowy wobec natłoku wydarzeń. Mimo to, warto w miarę możliwości przygotować się teoretycznie, warto też porozmawiać z kimś kto jest zaznajomiony z praca pasterską. Nawet jeśli wszystko wyleci z głowy na widok owiec, zamieszania i psa, którego w ogóle nie rozpoznajemy, to ta wiedza teoretyczna pomoże ogarnąć sytuację prędzej, a to co mówi szkoleniowiec dotrze do nas poprzez nawał wrażeń trochę wcześniej.


Na początku pracy z psem, niezastąpionym może się okazać notatnik pasterski, w którym można zapisywać uwagi instruktora i własne obserwacje, sprawy do przećwiczenia później, elementy na których należy się w danym momencie skupić. Bardzo pomocne jest chronologiczne zapisywanie co w danym momencie pies robi dobrze. Czasami jest tak, że jakiś problem zupełnie przesłania na obraz postępów psa, i wówczas takie zapiski są pomocne w uzyskaniu właściwej perspektywy.
 
Druga rzecz to obserwacja pracy kogoś innego. Oglądanie zaawansowanych zespołów ludzko-psich pozwoli nam wyznaczyć sobie kurs na przyszłość i wprowadzi nas w zachwycający świat pasterstwa. Natomiast obserwowanie kogoś zbliżonego poziomem, pokaże jak należy (lub nie) pracować z psem i z owcami. Warto słuchać tego, co mówi osoba szkoląca do innych uczestników: pasterze są zazwyczaj namiętnymi gadułami i w ten sposób można się wiele więcej dowiedzieć, niż tylko z omówienia własnej pracy.


Jedno z anglojęzycznych źródeł o pasterstwie dla początkujących pasterzy po nazwą „Little Hats” wzięło z typowym pasterskim poczuciem humoru za swoje motto następujące zdanie: „Gdzie zwykłe upokorzenie po prostu nie wystarczy.” Poczucie wstydu, „wtopy” i innych niemiłych wrażeń na początku pasienia jest dosyć powszechne. Są to emocje nieco inne od zwykłej tremy, jaką każdy początkujący w danej dyscyplinie przeżywa. Nierzadko częścią początków pasterstwa jest frustracja, ciągłe tłumaczenie się ze swoich błędów, a nawet płacz i łzy. Czasem przewodnik wpada w złość. Czasem potem tego żałuje.


Te emocje i reakcje są naturalne z pewnego bardzo istotnego względu, specyficznego dla pasterstwa: nie da się nauczyć pasienia w sposób w jaki uczy się większości innych rzeczy, a mianowicie poprzez podzielenie zadania na tak małe kawałki, gdzie stopniowo, na każdym etapie zarówno pies jak i przewodnik rozumieją cel zadania, odnoszą sukces i są w stanie ogarnąć sytuację szkoleniową ciałem umysłem i przejść do następnego punktu.


Na przykład obserwując zajęcia z agility dla początkujących, można zobaczyć następującą sytuację: trenerka ustawa dwa słupki, a pomiędzy nimi kładzie kolorowy kijek na trawie. Pies ma zrobić siad z jednej strony, przewodnik ma stanąć zaraz po drugiej, po czym woła psa, pies przybiega do przewodnika przez leżąca hopkę. I udało sie! Super! Przewodnik nagradza psa, po czym ćwiczy następny zespół z równie satysfakcjonującym zakończeniem zarówno dla psiej jak i ludzkiej części zespołu. I tak właśnie jest zazwyczaj w szkoleniu i w nauczaniu w ogóle – zadanie rozbijane jest na tak małe etapy, aby uczący się mógł na każdym etapie odnieść sukces i jednocześnie, aby każdy etap miał sens i prowadził do celu, gdzie wszystkie elementy połączą się w całość. Jest to fundament metodyki nauczania niemal w każdej dyscyplinie, od malarstwa po wyższą matematykę.


Natomiast w szkoleniu pasterskim tego fundamentu nie ma. Dużo się mówi o tym, że pies musi odnieść sukces, co jest oczywiście konieczne, ale przewodnik też potrzebuje sukcesu, a niestety tego na początku nie będzie, dlatego, że w pasieniu nie da się podzielić szkolenia na tak małe etapy, aby przewodnik mógł ćwiczyć z jakimkolwiek komfortem i poczuciem satysfakcji. Do tego jeszcze dochodzi pies, który jeszcze przed chwilą robił ćwiczenia z posłuszeństwa pod linijkę, a teraz nagle zamienił się w wilka i zdaje się nas kompletnie ignorować.


Trzeba wówczas pamiętać, że pies jest w dużo bardziej napiętej sytuacji od nas i „robi co może”, i że my jesteśmy w środku chaosu, którego nie da się uniknąć. Świadomość tego należy wykorzystać to do zachowania spokoju i wyciszenia w czasie pierwszych (i wszystkich następnych) treningów, gdzie przecież i nauczyciel i wszyscy inni trenujący doskonale rozumieją męki początkującego, potykającego się pasterza. cd Część II

 

"""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""

Stronę wspiera sklep SunDog

Logowanie

Prawa autorskie

Gościmy

Odwiedza nas 95 gości oraz 0 użytkowników.

Redakcja Border Collie Info dokłada wszelkich starań, aby zamieszczane informacje były rzetelne i dokładne.
Jeśli jednak zauważysz jakiś błąd lub uważasz, że czegoś brakuje, prosimy o kontakt.