P1120423a1Każdy kto pasie, w którymś momencie był po raz pierwszy przy owcach z psem, który też wcześniej owiec na oczy nie widział.  Więc jak to wygląda i o co w tym wszystkim chodzi? 
 
Wiek psa, czyli kiedy najlepiej zacząć pracę z psem.
 
W tej kwestii jest wiele teorii i na dodatek większość z nich jest słuszna.  Zazwyczaj tak jest, że w miarę jak przewodnik nabiera doświadczenia to indywidualnie sam kształtuje własne preferencje dotyczące tego, kiedy rozpocząć spotkania z owcami.  Bo psa można zabrać do owiec  pierwszy raz i w wieku 12 tygodni i 12 miesięcy, z tym, że  jak każda rzecz w pasterstwie  - nie jest to takie proste.
 
Po pierwsze należy pamiętać o dwóch odrębnych rzeczach, które mają miejsce przy owcach: (1)  dostarczanie psu doświadczenia z owcami, (2)  szkolenie. I tutaj nie ma specjalnie  podziału zdań, czy kontrowersji – podczas gdy psu można dostarczać doświadczeń w interakcji z owcami nawet bardzo wcześnie, to szkolenia jako takiego nie zaczynamy wcześniej niż ok. 9 miesięcy. Przed osiągnieciem tego wieku, owszem można pozwolić psu na interakcję z owcami i przewodnikiem, ale nie powinno się psa jeszcze szkolić. Dlatego jeśli ktoś nie wie jak prowadzić szczeniaka bez szkolenia go, to spotkania z owcami powinien odłożyć na później. Wiele osób myli i często utożsamia prowadzenie psa na początku ze szkoleniem jako takim, a powinno się unikać tego błędu. Bo z jednej strony szkolenie psa za wcześnie może  zniszczyć młodego psa psychicznie, a z drugiej strony, jeżeli przewodnik zostawi w początkowym okresie psa zupełnie samopas, to ten może wykształcić wiele złych nawyków.  Zatem trzeba pamiętać, że prowadzenie psa bardzo młodego wymaga doświadczenia. 
 
Po drugie zachowania pasterskie stanowią repertuar zachowań dorosłych.  Jest to coś odmiennego do wielu psich sportów, które bazują na zachowaniach szczenięco-zabawowych (karmienie psa, nagradzanie zabawką). Dla tych sportów rozpoczęcie pracy z psem jest zwykle na zasadzie im wcześniej tym lepiej. W pracy psa pasterskiego jest odwrotnie i bardzo ważna jest dojrzałość szczeniaka i to czy jest on gotowy na psychicznie obciążającą pracę z owcami. Ten wiek jest różny u różnych psów. 
 
Po trzecie ważne czy mamy dostęp do bardzo doświadczonego nauczyciela. Jeśli tak – wystarczy na początku stosować się do jego lub jej wskazówek co, jak i kiedy. Jeśli nie mamy takiej możliwosci, to najbezpieczniej poczekać do czasu kiedy pies jest na tyle dojrzały aby mógł dobrze psychicznie znieść presję pasienia i jaki i nieuniknione błędy przewodnika.
 
Co się będzie działo na pierwszym spotkaniu. Czyli „na początku był chaos”.
 
Przebieg pierwszego spotkania, a wszczególności zachowanie psa, jest zazwyczaj nie do przewidzenia. Po pierwsze charakter psa poza owcami często się nie przekłada na charakter przy owcach.  Dobrze zatem przed rozpoczęciem pracy z psem odłożyć własną opinię na bok. W przeciwnym razie może to rzutować na sposób prowadzenia psa. 
 
Po drugie pierwsze reakcje na owce mogą być bardzo różne i nie są one specjalnie wyznacznikiem kalibru pastuszka. Pies może zignorować owce, może dostać świra, może zacząć pracować ładnie, może zacząć szczekać, może zacząć biegać jak nienormalny. Dlatego na początkowe wejście warto pójść do osoby z doświadczeniem, która będzie widziała  w miarę dobrze co się dzieje w umyśle psa i będzie mogła odpowiednio zareagować i doradzić. 
 
Typowy „pierwszy raz”.
 
Przed wpuszczeniem psa do owiec osoba prowadząca szkolenie często najpierw pyta  o wiek psa, czasami o rodowód, o doświadczenie przewodnika.  W zależności od ogólnej sytuacji zwykle najpierw z psem wchodzi szkoleniowiec, a dopiero po jakimś czasie  i po otrzymaniu wskazówek od osoby szkolącej wchodzi właściciel z psem.  
 
W początkowej fazie  pracy z owcami chodzi głownie o to, żeby pies się odnalazł w tej nowej sytuacji i zaczął nad nią panować, stąd praca przewodnika bazuje na fundamencie pasterstwa – na pracy na balansie.
 
Balans to mówiąc w uproszczeniu konfiguracja pies-owce, która pozwala psu na kontrolę nad stadem.  W tej początkowej fazie pasterz stanowi element ułatwiający tę kontrolę, bo będąc po drugiej stronie stada stanowi niejako drugą część klamry spinającej całość w sytuację,  w której pies ma pod kontrolą to, gdzie są owce i co robią (w późniejszych etapach pies balansuje owce bez przewodnika, np.   w czasie odprowadzania stada i wówczas mówi się trochę żartobliwie o „balansowaniu owiec na nosie”).  Pies pasterski taki jak border collie ma zazwyczaj wrodzoną tendencję do przyprowadzania stada do przewodnika i utrzymywania stada przy nim.  W stereotypowej sytuacji balansu człowiek jest po jednej stronie stada a pies pod drugiej i w ten sposób stado przemieszcza się tam gdzie idzie człowiek.  
 
To niby proste zadanie przewodnika łączy się jednym dosyć kłopotliwym elementem, a mianowicie z chodzeniem tyłem.  Na początku przewodnik musi chodzić tyłem gdyż bardzo ważna jest ciągła obserwacja psa, tego co robi i gdzie jest.  W praktyce  na początku przewodnik ma raczej ochotę zapuścić korzenie zamiast chodzić tyłem wiecznie poszturchiwany i popychany przez owce.  Mimo niewygody musimy się starać jakoś przemieszczać pomagając psu „znaleźć balans” i  w ogóle znaleźć się w tej nowej, bardzo złożonej sytuacji. Przemieszczając się, staramy się iść zarówno w linii prostej jak i wężykiem aby pies zmieniał kierunki pod wpływem zmian w konfiguracji pasterz-owce-pies.
 
Kiedy osoba prowadząca zobaczy że pies zaczyna wykazywać zmęczenie psychiczne, da sygnał należy kończyć.
 
O czym należy pamiętaćbarany
Pierwszy raz na owcach specjalnie nie świadczy tym jakim pies jest pastuchem.  Parafrazując słowa pewnego polskiego polityka „Prawdziwego psa pasterskiego  poznaje się nie po tym jak zaczyna, ale jak kończy”. 
 
Pies na owcach raczej nie będzie słuchał przewodnika i wcale tym nie należy się martwić.
 
Na początku z reguły nie wydaje się żadnych komend.  
 
Jeżeli ćwiczący zauważy, że któraś owca kuleje, odstaje od stada, lub sprawia wrażenie chorej należy o tym powiadomić osobę szkolącą. 
 
No i rzecz oczywista: w pasieniu tylko spokój nasz może uratować. Dlatego przed wyjazdem na pierwsze pasienie najpierw wrzucamy na luz, potem włączmy poczucie humoru, ruszamy  i jedziemy! 
Maja WN

 

""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""</p>"

Stronę wspiera sklep SunDog

Logowanie

Prawa autorskie

Gościmy

Odwiedza nas 96 gości oraz 0 użytkowników.

Redakcja Border Collie Info dokłada wszelkich starań, aby zamieszczane informacje były rzetelne i dokładne.
Jeśli jednak zauważysz jakiś błąd lub uważasz, że czegoś brakuje, prosimy o kontakt.